Niedziela, 31 maja (Zesłanie Ducha Świętego), J 20,19-23

Autor tekstu
Lectio Divina św. Józefa
...to właśnie ten Duch ma na nowo zjednoczyć wszystkich ludzi. Dzieje się rzecz odwrotna do tego, co stało się podczas budowy Wieży Babel. Tym razem jednak zjednoczenie daje sam Bóg, nie pochodzi ono z ludzkiej inicjatywy...

Niedziela, 31 maja (Zesłanie Ducha Świętego), J 20,19-23

Wieczorem w dniu zmartwychwstania, tam gdzie przebywali uczniowie, choć drzwi były zamknięte z obawy przed Żydami, przyszedł Jezus, stanął pośrodku i rzekł do nich: "Pokój wam!" A to powiedziawszy, pokazał im ręce i bok. Uradowali się zatem uczniowie, ujrzawszy Pana. A Jezus znowu rzekł do nich: "Pokój wam! Jak Ojciec Mnie posłał, tak i Ja was posyłam». Po tych słowach tchnął na nich i powiedział im: "Weźmijcie Ducha Świętego! Którym odpuścicie grzechy, są im odpuszczone, a którym zatrzymacie, są im
zatrzymane".

Komentarz – ks. Krystian Wilczyński

Dzisiejsza liturgia pięknie ukazuje Boga, który wypowiada siebie samego do człowieka. Dziwne to stwierdzenie... ale prawdziwe. Teologia mówi o samo-objawieniu się Boga, albo samo-udzielaniu się. Cóż oznaczają te niecodzienne stwierdzenia?

Otóż kiedy człowiek wypowiada to, co ma na myśli, używa słowa. Ono ujawnia treść myśli. Zaś sposób wypowiadania się ujawnia mówiącego – czy mówi nerwowo, czy spokojnie; głośno, czy cicho; jakiego używa języka; czy ton jest życzliwy, czy nie ma ironii... Tak więc wypowiedź ujawnia treść, ale i odsłania osobę mówiącą.

Podobnie jest z Bogiem. On wszystko stwarza swoim Słowem. Wypowiada je na zewnątrz siebie, tak jak wypowiada się ludzkie słowa. Treścią tej wypowiedzi jest wszystko co istnieje. A sposobem wyrażania się jest miłość. Co jest Słowem Boga? – Jest nim Chrystus, który objawił Boga będącego miłością: „bo w Nim zostało wszystko stworzone: i to, co w niebiosach, i to, co na ziemi, byty widzialne i niewidzialne, czy Trony, czy Panowania, czy Zwierzchności, czy Władze. Wszystko przez Niego i dla Niego zostało stworzone. On jest przed wszystkim i wszystko w Nim ma istnienie” (Kol 1,16n). Podobnie jak człowiek używa konkretnego języka do wyrażenia treści swoich myśli, tak i Jezus używał języka właściwego Bogu, zrozumiałego dla każdego człowieka – języka miłości.

Kiedy Jezus dopełnił swojej misji na ziemi, wstąpił do Ojca i zechciał posłać ludzkości Ducha Bożego. Odtąd ci, którzy Go przyjęli, mają udział w życiu Bożym – oddychają tym samym „powietrzem”, co Bóg, czyli powietrzem miłości. Na jego zapach człowiek przypomina sobie że potrafi kochać, że stać go na dobro, że szuka szczęścia, że jest powołany do wielkich rzeczy, itp. Kiedy nabieramy w płuca naszej duszy najczystsze tchnienie Boga, wtedy zaczynamy funkcjonować jak Bóg. Podobnie jak kwiat, gdy dostarczyć mu zabarwionej wody, zacznie barwić płatki na jej kolor.

Bóg daje nam jednego Ducha, ale w Nim różnorodne zdolności. Dlatego św. Paweł opisał koryntianom charyzmaty i pouczył, że każdy jakieś ma. Należy je odkryć i używać w służbie Wspólnoty Kościoła, do czego zresztą są przeznaczone. Podobnie różni ludzie oddychają tym samym powietrzem, a żyją w różny sposób – według osobistego wyboru. Żyjmy tak, aby nie zabrakło Bożego tchnienia miłości w nas. Dopóki ono jest i nie grzeszymy śmiertelnie, dopóty idziemy w stronę upodobnienia się do Boga, który jest miłością (por. 1 J 4,8.16).

Czy jest to łatwe? – Na pewno nie. Jak więc kochać, kiedy po ludzku się nie da?... Odpowiedź znajdujemy w dzisiejszej Ewangelii. O wydarzeniu w niej opisanym mówi się, że to tzw. mała pięćdziesiątnica. Dzisiaj Chrystus Zmartwychwstały tchnął Ducha na Apostołów pogrążonych w swoich grzechach, zdradzie, opuszczeniu, poczuciu winy, wzajemnym osądzaniu, beznadziei... Jezus uczy swoich Apostołów umiejętności czysto Boskiej – uczy ich kochać „pomimo”, czyli uczy samego miłosierdzia. A jak przebiega ta lekcja?...

Najpierw Pan pojawia się niespodziewanie i kiedy Go dostrzegają radują się widokiem Tego, który przynosi im pokój. Ale Jezus musi zaraz powtórzyć „Pokój wam”. Robi to dlatego, że po pierwszym odruchu radości pojawiły się zaraz samosądy i skazywanie siebie na potępienie – świadomość grzechu. Dlatego Jezus jeszcze raz zapewnia ich o swoim pokoju, o tym że im przebacza. Następnie tchnie na nich i otrzymują w duchowe płuca Ducha miłości, który pachnie przebaczeniem. I zaczynają oddychać tym powietrzem. I pompuje ono w nich przekonanie o wielkiej miłości Bożej, której właśnie jako grzesznicy doświadczyli.

Apostołów pouczonych taką lekcją poglądową Jezus posyła, aby w Jego imię czynili to samo – dawali ludziom smakować Boże przebaczenie, aby gładzili grzechy Jego mocą. Tymi słowami Zbawiciel wkłada w ręce Apostołów i ich następców władzę odpuszczania grzechów.

Tak samo my nauczymy się kochać tylko wtedy, kiedy poznamy i będziemy odnawiać smak Bożego przebaczenia względem nas samych. Radując się z tego daru, chętnie udzielisz go drugiemu człowiekowi. Nie własną mocą, ale właśnie mocą Ducha Świętego.

Rozważanie

Zmartwychwstały Pan wyciąga apostołów z grobu ich lęków. Ukazując się uczniom po ukrzyżowaniu i pokazując im ślady po swojej męce, Jezus potwierdza prawdziwość wszystkiego, o czym nauczał Jedenastu. Radość uczniów Jezusa, gdy tylko Go zobaczyli była podwójna: ich ukochany Mistrz żyje i tak jak mówił jest Synem Bożym – kto inny mógłby pokonać śmierć?

Od tego momentu Apostołowie dzielą wspólne doświadczenie spotkania z żywym Bogiem. Wokół tego zawiązuje się wspólnota, to wydarzenie staje się dla nich nowym punktem odniesienia. Jezus umacnia tę wspólnotę wlewając w serca uczniów pokój i Ducha Świętego – Ducha Prawdy i Miłości. Prawdziwa wspólnota musi żyć jednym duchem, żeby stanowiła jedność. Trójca Święta jest przecież komunią Ojca i Syna w jednym Duchu. Tym samym, apostołowie stają się do Niego podobni ze względu na to, że otrzymali tego samego Ducha, który stanowi sedno relacji Ojca z Synem. Dlatego też mogą być posłani do ludzi i mogą odpuszczać grzechy.

To właśnie ten Duch ma na nowo zjednoczyć wszystkich ludzi. Dzieje się rzecz odwrotna do tego, co stało się podczas budowy Wieży Babel. Tym razem jednak zjednoczenie daje sam Bóg, nie pochodzi ono z ludzkiej inicjatywy. Jest ono dużo trwalsze, bo oparte na pewnym fundamencie jakim jest Stwórca.

Otrzymałeś sakrament bierzmowania tak samo jak Apostołowie. Czy widzisz w sobie podobieństwo do Jezusa w Duchu i Prawdzie? Czy korzystasz z Darów Ducha Świętego? Czy dzielisz się tym Duchem z innymi ludźmi? Wprowadzasz pokój?